Moja historia z niedosłuchem sięga okresu przedszkolnego. W tamtym czasie nie było diagnostyki, ale mój laryngolog zainteresował się moimi kłopotami w rozumieniu mowy. Miałem badanie tonalne słuchu, który wskazało do zaopatrzenia w aparat słuchowy. Tak wspomagałem się kolejnymi aparatami przez okres około 30 lat. Dokładnie 10 lat temu nagle straciłem znacznie słuch i aparatowanie już nie pomagało. Był to trudny okres w moim życiu. Pogorszenie słuchu powodowało, że wszyscy współdomownicy odczuwali brak lub bardzo utrudniony kontakt ze mną. Brak komunikacji w pracy bardzo utrudniał wręcz uniemożliwiał wykonywanie pracy na moim stanowisku. Brak życia towarzyskiego, to wszystko bardzo negatywnie odbijało się na mojej psychice. Zaczynałem myśleć o języku migowym w celu możliwości komunikowania się. W tym trudnym okresie musiałem wspomagać się czytaniem z ust, ale nie zawsze to pomagało. Po pewnym czasie szukałem pomocy w Klinice. Z badań wynikało, że bezpowrotnie utraciłem słuch a przy okazji przeszedłem pozytywną kwalifikację do wszczepu implantu ślimakowego. Nastąpił okres oczekiwania na zabieg, który nie trwał długo. Po zabiegu i późniejszym podłączeniu procesora Freedom firmy Cochlear czekała mnie rehabilitacja. W tym czasie wszystkie dźwięki były dla mnie nowe. Na nowo uczyłem się rozumieć te dźwięki. Na szczęście nie trwało to długo. Dziś mogę powiedzieć, że słyszę, rozumiem mowę na prawie równym poziomie co osoba słysząca.
Implant z procesorem dźwięku jest protezą, która przywraca słyszenie i nie wyobrażam sobie życia w dzisiejszych czasach bez implantu, procesora. Polecam taką możliwość przywracania słyszenia każdej osobie, która nie ma korzyści z aparatów słuchowych.