Zaawansowany wiek wcale nie musi oznaczać końca aktywnego życia. Seniorzy nadal mogą się nim cieszyć nawet, jeśli mają głębokie problemy ze słuchem. Jeśli słuch się bardzo pogorszy i nie wystarczą już aparaty słuchowe, możliwy jest powrót do świata pełnego dźwięków. A to za sprawą implantów słuchowych.
Co roku przybywa osób starszych, które zmagają się z niedosłuchem, bądź też całkowicie utraciły zdolność słyszenia. Przyczyn takiego stanu może być wiele: od naturalnych, związanych z problemami z czasów dziecięcych czy starzeniem organizmu, poprzez pracę w warunkach szkodliwych dla słuchu, skończywszy na skutkach ubocznych po przebytych chorobach czy operacjach.
Adam Karasiewicz stracił słuch w wieku 49 lat w wyniku powikłań pooperacyjnych związanych z usunięciem nerwiaka nerwu słuchowego. – Wiedziałem, że utracę słuch na jedno ucho, ale stało się jeszcze gorzej. Kilka godzin po operacji przestałem słyszeć także na drugie. W terminologii medycznej nazywają to nagłą głuchotą. Przypadków podobnych do mojego jest tylko kilka na świecie…– zwierza się pacjent.
Szok, żal i złość, a także utrata sensu i radości życia to częste uczucia, które spotykają takie osoby. Potwierdza to Mirosława Zakrzewska, której problemy ze słuchem nasiliły się w wieku 53 lat. – Musiałam zrezygnować z pracy zawodowej i przeszłam na wcześniejszą emeryturę. Myślałam, że muszę zamknąć się w czterech ścianach, a być może także nauczyć języka migowego.
Pacjenci w pierwszej kolejności decydują się na aparaty słuchowe, jednak nie we wszystkich przypadkach przynoszą one zadowalającą poprawę. – Po zaopatrzeniu się w aparat zacząłem lepiej słyszeć dźwięki z otoczenia, ale w sytuacjach bezpośredniego kontaktu słownego efekt był niewielki. Frustracja narastała z każdym dniem. Postanowiłem zwrócić się z konsultacją do specjalisty laryngologa – opowiada pan Adam.
W podobnych przypadkach, po dokładnym badaniu lekarze zalecają swoim pacjentom wszczepienie implantu słuchowego. Zabieg jest całkowicie bezpieczny, a jego koszty – bez względu na wiek chorego – w całości pokrywa NFZ. Finansowane jest również przygotowanie pacjenta do zabiegu, a także rehabilitacja. Użytkownik ponosi wyłącznie koszty związane z codziennym użytkowaniem, jak choćby kupnem nowych baterii czy dodatkowych akcesoriów.
Pani Mirosławie w styczniu 2004 roku wszczepiono implant ślimakowy Nucleus firmy Cochlear, a cztery tygodnie później podłączono jej procesor mowy. – To on przywrócił mi radość życia! Wiele osób z mojego otoczenia było zaskoczonych, że może się już ze mną porozmawiać bez pomocy innych. W chwili obecnej, będąc już na emeryturze, podjęłam pracę zawodową. Bez implantu ślimakowego w ogóle nie odważyłabym się rozmawiać z kimkolwiek o pracy.
Także pan Adam jest szczęśliwy, że zdecydował się na szczepienie w sierpniu 2007 roku implantu NucleusFreedom. – Dziś funkcjonuję w pełni normalnie. Nadal pracuję zawodowo, jeżdżę na rowerze, chodzę na wycieczki, rozmawiam przez komunikatory internetowe, oglądam TV – zwierza się i przekonuje wszystkich, którzy mają podobne problemy. –Jeśli nie będziesz miał możliwości uratowania swojego słuchu w inny sposób, a lekarz zaproponuje ci implantację, zgódź się. Jest duża szansa, że będziesz lepiej słyszał i komunikował się z otoczeniem. A to naprawdę ważne.