Historia Ani M.

Ania urodziła się z obustronnym niedosłuchem czuciowo-nerwowym, wykryto go podczas badań przesiewowych zaraz po urodzeniu. Ostatecznie zdiagnozowaną ją, gdy miała około 3 m-ce.  Podejrzewam, że wpływ na jej chorobę miał czynnik genetyczny, ale nie mieliśmy jeszcze badań genetycznych. Rehabilitację zaczęliśmy wcześnie, Ania jeszcze nie nosiła wtedy jeszcze aparatów, dostała je jak miała 4 m-ce. Mając 7 m-cy zakwalifikowano ją do implantów. Pierwszy implant wszczepiono jej, gdy miała 16 m-cy, drugi – rok później, mając 2,5 roku.

Po jakimś czasie od podłączenia pierwszego procesora zauważyliśmy, że jej reakcje na dźwięki się wyostrzyły, i że z jeszcze większą ciekawością obserwuje to co dzieje się dookoła. Cały czas ćwiczyliśmy słuch i wymowę, aż doszliśmy do etapu, że było naprawdę dobrze, nie licząc lokalizacji dźwięków, która od początku stwarzała jej problem. Ania chętnie nosiła aparat i implant, z czasem jednak przestała nas rozumieć w samym aparacie. Poza stymulacją nerwu nie miała już z niego żadnego pożytku… To był dla nas impuls, żeby starać się o naprawę drugiego ucha:) Ania tak naprawę nie wie jak to jest być głuchym dzieckiem…Gdyby z jakiegoś powodu procesor, dzięki któremu funkcjonowała, zepsuł się, Ania nie umiałaby się odnaleźć w świecie ciszy… wtedy drugie ucho byłoby dla niej ratunkiem. Wcześniej – nosząc wyłącznie aparaty, wspomagała się czytaniem z ust, dziś jest obustronnie zaimplantowana, a czytanie z ust nie jest jej potrzebne. Z perspektywy czasu widzę, że drugi implant, to była naprawdę dobra decyzja, poprawiła się lokalizacja jak i rozumienie mowy w hałasie.

Dziś jako 6-letnie dziecko mówi wspaniale, chodzi do masowego przedszkola, gdzie świetnie daje sobie radę. Uczy się wierszyków, piosenek, bierze udział w przedstawieniach. Lubi śpiewać, tańczyć, bardzo lubi też bawić się w teatrzyk. Chodzi na basen, bawi się na placu zabaw, w piaskownicy, jeździ na rowerze;) Jest bardzo aktywnym dzieckiem, chętnie bierze udział we wszystkich zajęciach, które wykonuję w domu jak i poza nim. Warto też wspomnieć, że zna wszystkie litery alfabetu i zaczęła przygodę z samodzielnym czytaniem. Widzę też ile radości daje jej słuchanie 🙂 Dużo czytamy bajek, a rano gdy zakładamy procesory, Ania zaczyna szeptać i znów cieszy się otaczających ją dźwięków:) Słyszy ćwierkanie ptaków na dworze… i wiele innych cichych dźwięków, których ( jestem tego przekonana) mogłaby nigdy nie usłyszeć 🙂

Dzięki implantom życie naszego dziecka może wyglądać tak jak życie jej rówieśników, a może nawet lepiej… bo z większą świadomością tego co ją otacza 🙂

Wczesna rehabilitacja oraz to, że spotkaliśmy na swojej drodze w dobrym czasie wielu wspaniałych ludzi, które pomogły nam osiągnąć to czym cieszymy się dzisiaj J  Początki nigdy nie są proste, ale dziś możemy ze spokojem patrzeć na przyszłość naszej córci i wiemy, że sobie poradzi